Pomysł na biznes – lektor języka obcego

„No przecież dobrze Ci się wiedzie”, „Nie narzekaj”, „Nie masz tak źle” … Te i podobne wypowiedzi słyszę dość często, Wy zapewne też. A jak jest w realu? Czy freelancer „na swoim” ma na prawdę tak lekko, jak się powszechnie sądzi ? Jestem pewna, że większość osób czytających ten wpis w duchu serca przyznaje mi rację.
Pomysł na biznes – lektor języka obcego – u mnie zrodził się bardzo spontanicznie, jednak była to jedna z lepszych decyzji w życiu. Wiele się nauczyłam przez te kilka lat, a jedyne czego mi dziś brakuje to czasu.

Pomysł na biznes – lektor języka obcego – czy etat?
#1
Całkiem niedawno minęły 4 lata od kiedy uczę online. Z perspektywy czasu muszę się przyznać, że była to bardzo dobra decyzja, aczkolwiek zupełnie przypadkowa. Wówczas szukałam czegoś „wow” na moje zajęcia, a trafiłam na krótki filmik na YouTube… To był pierwszy krok, by pomyśleć o założeniu swojej działalności. Myśl ta nie musiała długo czekać na swoją realizację, ponieważ wiosną następnego roku zdecydowałam się na coś „mojego”. I tak minęło już ponad 3,5 roku. Bywa różnie, raz jest lepiej, raz gorzej.
#2
To czego mi zawsze brakowało w pracy na etacie to poczucie wolności. Teraz jestem „sama sobie sterem i okrętem”, sama wyznaczam czas mojej pracy oraz to, z kim chcę pracować. Dlaczego tak? Ponieważ nie zawsze jest „chemia” między nauczycielem a uczniem. Jeśli podczas lekcji próbnej wyczuję, że coś nie „zatrybiło”, nie podejmuję dalszej współpracy. Po prostu możemy się nie zgrywać charakterami. Niedopasowanie to może też wynikać z różnego podejścia „do sprawy”.

Pomysł na biznes – lektor języka obcego – życie w realu
#1
Jeśli prowadzi się jednoosobową działalność i nie współpracuje z żadną szkołą językową to bywa ciężko. Koszty prowadzenia firmy są olbrzymie: obecnie ok 1200 zł ZUS, ewentualne koszty wynajmu lokalu, zakup pomocy dydaktycznych (w skali miesiąca w granicach 200 zł), szkolenia (jestem od nich uzależniona;) ). Do tego dochodzą koszty księgowej, eksploatacja sprzętu (laptop, drukarka, laminator etc.) czy koszty dojazdu (do miejsca pracy lub klienta). Z uwagi na ostatnią kwestię oraz ze względu na moje małe dzieci nie zdecydowałam się na tą opcję (jeszcze). Jeśli dziennie miałabym spędzić dodatkowo 2 godz. czasu w aucie, by przeprowadzić kilka jednostek lekcyjnych – z całym szacunkiem do wszystkich klientów-wolę spędzić ten czas z moimi szkrabami albo poszukać klienta, który jest zdecydowany na lekcje online. Jednakże, gdy wszyscy są chorzy, a ja nie mam ich z kim zostawić-muszę kombinować z grafikiem, to przysparza dodatkowy stres..
#2
Jako mama trójki małych bąbelków przedkładam rodzinę nad moją pracę. I jedno i drugie jest dla mnie ogromnie ważne, ale nie wybaczyłabym sobie, gdyby któreś z dzieci zarzuciło mi kiedyś, że nie miałam dla nich czasu, bo…ciągle pracowałam. Tak, tak. Jeśli się jest na swoim to niestety każdą wolną chwilę jest się w pracy. Bo to trzeba rachunki opłacić, ustalić plan na nowy tydzień, przygotować lekcje na nadchodzące dni, zrobić listę potrzebnych materiałów, skonsultować nowy grafik z klientami, wymyślić i wykonać jakieś gry (ubóstwiam popuszczać wodze mojej kreatywności w tym aspekcie:)). Cała papierologia związana z prowadzeniem swojej firmy spoczywa na naszych barkach, łącznie z wystawieniem faktur i pilnowaniem płatności w terminie.
#3
Ogromnie dużo czasu pochłania też prowadzenie bloga lub fanpage. Ostatnie miesiące mam strasznie głębokie poczucie bycia obecną w social media. Nie będę tutaj reklamować moich kont, kto zechce to znajdzie mnie w sieci 😉 Jeśli się to lubi, to nie ma problemu.

#4
Minusem bycia „na swoim” to czas choroby. Niestety, nam też się zdarza chorować. Zwolnienie lekarskie jest wtedy bezpłatne, wręcz jesteśmy stratni, ponieważ trzeba odwołać/przełożyć lekcje, a potem je odrobić. Jeśli nie jesteście „choruszkami” to ok, jednak w przypadku częstego odwoływania czy przekładania lekcji dwa razy szybciej możemy stracić klienta niż normalnie (mam tu na myśli przede wszystkim lekcje w sieci).
#5
Jak to w naszej branży bywa, mamy lepsze i gorsze miesiące. Intensywność napływu klientów uzależniona jest od pory roku. Lato to najgorszy okres, ponieważ z rokiem szkolnym „odpływa” wielu klientów, a sezon rusza dopiero w październiku… Dlatego-jeśli planujcie otworzyć swoją działalność-warto zrobić biznesplan, przemyśleć ile chcielibyście zarabiać, w jakim środowisku się obracacie, czy chcecie uczyć „w cztery oczy” czy onlajnowo, jaka jest Wasza grupa odbiorców itd., a potem tylko do dzieła!
Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku ?

